Fundacja Marka Kamińskiego
Janek przygotowywał się do wyprawy pod opieką zespołu konsultantów...
Biegun to nie tylko zimno ale I także piekne widoki...

Ściągnij super plakat Szkoły pod biegunem!!

pobierz(1.42MB)

 
2004-07-23 11:54:46 - ZAPRASZAMY NA NIESAMOWITĄ PRZYGODĘ Z GÓRĄ LODOWĄ O IMIENIU
 Na dalekiej północy, gdzie zimno i jasno, żyje młoda góra lodowa o imieniu "Lulie", niecierpliwie czekając na oderwanie od grenlandzkiego paku lodowego ...

... tak zaczyna się niesamowita opowieść napisana przez japońską księżniczkę Hisako of Takamodo pt. "Lulie the Iceberg" /Góra lodowa "Lulie"/.

Zainspirowani ta wspaniałą baśnią zapragnęliśmy wydać jeszcze w tym roku polskojęzyczną wersję baśni o górze lodowej "Lulie".

W styczniu 2005 roku planujemy organizację koncertu na podstawie utworu symfonicznego napisanego z inspiracji baśnią.

Więcej informacji znajdziecie na: LULIE THE ICEBERG



2004-07-23 11:29:01 - PIERWSZA WYSTAWA FOTOGRAFII Z WYPRAWY
 Moi Drodzy! Od września do listopada planujemy zaprezentować światu po raz pierwszy fotografie z historycznej wyprawy RAZEM NA BIEGUN. Więcej informacji znajdziecie klikając na: WYSTAWA FOTOGRAFII "RAZEM NA BIEGUN" Zapraszamy! Fundacja Marka Kamińskiego


2004-06-04 09:52:42 - NA BIEGUN Z FUNDACJĄ MARKA KAMIŃSKIEGO
 Wszystkich, ale to naprawdę wszystkich, bez wyjątku zapraszamy do akcji edukacyjnej "Razem na biegun".
Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby każdy z Was rozpoczął drogę ku własnym "biegunom".
Chcemy z tym przesłaniem dotrzeć do jak najszerszego grona osób.
Zatem powiedzcie znajomym o nas i spotkajmy się wszyscy na Szkole pod Biegunem!



2004-04-26 08:38:53 - Biegun zdobyty!
 Wyprawa "Razem na biegun" zakończyła się sukcesem. 24 kwietnia o godzinie 16.16 jej uczestnicy, Marek Kamiński, Jaś Mela, Wojtek Moskal i Wojtek Ostrowski, szczęśliwie dotarli na Biegun Północny. Jeszcze w piątek rano Marek Kamiński relacjonował, że "dotarcie na biegun jest niemożliwe i że chyba musiałby się stać cud żeby tam dotrzeć".

W piątek mimo trudnych warunków udało im się przejść 13km i w sobotę mieli jeszcze do pokonania 9,5km (zdryfowało ich w nocy do przodu o 500m).
Dystans jaki mieli do pokonania od dryfującej stacji polarnej Borneo to 70km.





Rzeczywisty dystans jaki pokonali uczestnicy wyprawy był większy, ponieważ silny dryf cofał ich w przeciwnym kierunku do bieguna.
Janek stał się najmłodszym na świecie człowiekiem i pierwszym w historii niepełnosprawnym, który dotarł na biegun.



2004-04-23 13:35:58 -
 Jasiek i Marek mają jeszcze trzy dni na dotarcie do bieguna północnego. Na niedzielę zaplanowany jest lot helikopterem na dryfującą stację polarną Borneo. Uczestnikom wyprawy do celu pozostało jeszcze 19 km.
Wczoraj podróżnicy przybliżyli się do bieguna zaledwie o 3 km. Powodem takiej sytuacji są bardzo złe warunki terenowe i silny dryf w przeciwnym kierunku do bieguna. Temperatura utrzymuje się na poziomie – 25 stopni Celcjusza, jest ciągłe zachmurzenie.



2004-04-22 10:33:36 - Trzymamy kciuki
 Trzymajcie mocno kciuki za naszych polarników. Do celu zostało im jeszcze 22 km. Zdobycie bieguna planują na 24 kwietnia. Nie są pewni czy uda im się dojść do tego czasu. Warunki są bardzo ciężkie. Na swojej drodze napotykają dużą ilość szczelin z wodą.

Niektóre z nich dają radę pokonać. Inne z uwagi na wielkość ( nawet do kilkunastu metrów) muszą omijać. Na domiar złego wieje bardzo silny wiatr, który znosi krę, na której znajdują się członkowie wyprawy. Kilka dni temu w dzień przeszli 5 km, a w nocy wiatr zdryfował ich o 2,5 km w tył.

Mimo trudnych warunków i niesprzyjającej pogody polarnicy są pewni, że uda im się zdobyć biegun północny.



2004-04-20 10:00:00 - Spotkanie na lodzie
 Z ostatniej relacji polarników wynika, że pogoda na biegunie pogarsza się. Jest słaba widoczność, chmurzy się i wieje silny wiatr. Temperatura waha się w okolicach – 25 stopni Celsjusza. Dziś w nocy naszych polarników znowu zdryfowało o 2,5 km do tył, a z samego rana o kolejne 2 km. Mimo trudnych warunków i słabej pogody nasi polarnicy znajdują jeszcze siły i czas na małą rozrywkę. W niedzielę Jaś i Wojtki zbudowali igloo i powiesili na nim polską flagę. Dwa dni temu podczas marszu przez lodową pustynię spotkali zaprzyjaźnioną wyprawę Borga Ouslanda. Wszyscy jej członkowie bardzo podziwiali Jaśka, za to, że tak dobrze radzi sobie z lodowym terenem. To było bardzo fajne, przyjacielskie spotkanie na lodzie.


2004-04-19 10:00:00 - 19 kwietnia 2004
 Nasi podróżnicy są już na półmetku. Codziennie pokonują od 5 do 10 km. Nam taki dystans nie wydaje się długi, ale Jasiek, Marek i Wojtkowie, podczas marszu muszą bardzo uważać. Na swojej drodze spotykają liczne utrudnienia. Nie brak przeszkód takich, jak torosy, czy szczeliny z otwartą wodą. Niektóre są tak wielkie i niebezpieczne, że polarnicy muszą je omijać, przez co nadkładają sporo drogi.

Temperatura, która panuje teraz w okolicach bieguna waha się od – 20 do – 30 stopni Celcjusza. Podczas postojów uczestnicy wyprawy muszą pilnować, żeby nie wyziębić organizmu. Dlatego ubierają dodatkowe rękawice i kurtki wypełnione puchem. W nocy śpią w polarach, a wnętrze namiotu dogrzewają prymusem.

Bywa i tak, że budzą się w innym miejscu niż kładli się śpać. To dlatego, że znajdują się na zamarzniętym Morzu Arktycznym, które dryfuje. Jednej nocy przemieścili się aż o 812 m.

Pozdrowienia dla Wszystkich – Jasiek i Marek.



2004-04-15 21:55:00 - 15 kwietnia, godz. 21:55 - Jasiek Mela
 Wstaliśmy dziś przed godz. 10 rano. Najpierw mieliśmy łączenie z Polską, a potem mieliśmy czas dla siebie: zjedliśmy śniadanie, złożyliśmy namioty, pożegnaliśmy się ze znajomymi i wyruszyliśmy w drogę. Przeszliśmy prawie pięć km. Droga nie była ciężka. Teren był w miarę ciekawy, czasami było równo, czasami były torosy (spiętrzona kra). Zrobiliśmy tylko jeden postój.

Po trzech, czterech godzinach marszu rozbiliśmy namioty. Rozbiliśmy dwa, bo w jednym zrobiło się nam ciasno. Zjedliśmy kolację i położyliśmy się spać. Jutro mamy zamiar nadrobić większą część trasy, bo dzienna norma to siedem, a my przeszliśmy tylko pięć kilometrów.

Pozdrawiam, Jasiek



2004-04-15 10:00:00 - Wczoraj o godz. 21.45 Marek Kamiński podczas rozmowy przez telefon satelitarny powiedział nam...
 O godzinie 16.30 dotarliśmy po krótkim locie samolotem na dryfującą stację Borneo, skąd jutro rozpoczniemy nasz marsz w kierunku Bieguna Północnego. Nasz punkt startowy znajduje się dokładnie na pozycji 89 stopień 22 minuta szerokości geograficznej północnej i 127 stopień 56 minuta długości geograficznej wschodniej. Od zdobycia Bieguna Północnego dzieli na "już tylko" 70 kilometrów.
Dziś zaraz po przylocie rozłożyliśmy namiot. Wszystko działa. Wszystkie maty są rozłożone, śpiwory są na miejscu. Wszystko jest przygotowane. Jest fajnie. Jeśli chodzi o nastrój, o formę Jaśka, to wszystko jest naprawdę w porządku. Jesteśmy zgranym zespołem. Wszystkie założenia się sprawdzają np. dotyczące sprzętu czy ubrania. Po opuszczeniu samolotu, mimo, że jest – 21 stopni Celcjusza, wcale nie było nam zimno. Ubrania i sprzęt, które mamy sprawdzają się. Odbyliśmy krótką podróż, żeby przetestować narty i wiązania. Wszystko działa. Sądzę, że będziemy mieli spokojną noc.

Wieczorem zrobiliśmy sobie małą ucztę z jedzenia liofilizowanego. Zaserwowaliśmy sobie makaron i pemmikan. Bardzo nam smakowało. Myślę, że nie będzie problemów, jeśli chodzi o sprawy jedzenia podczas wyprawy. Warunki ogólnie są dobre, więc jeszcze dziś i jutro na stacji Borneo będziemy dokonywać ostatnich przygotowań. Prawdopodobnie jutro z rana, ruszymy na nartach z sankami w kierunku Bieguna Północnego.



2004-04-14 11:00:00 - Uczestnicy wyprawy rozpoczynają marsz na Biegun
 Dzisiaj, 14 kwietnia o godzinie 11.00 uczestnicy wyprawy "Razem na biegun" (Marek Kamiński, Jasiek Mela, Wojtek Ostrowski i Wojtek Moskal) wylecieli z Longyearbyen na dryfującą stację polarną "Borneo". Stąd rozpoczną marsz do Bieguna. Wędrówka potrwa około 10 dni. Jaś, Marek i Wojtkowie planują pokonywać każdego dnia dystans minimum 10 km. Dotarcie na biegun planowane jest na 25 kwietnia.

Wszyscy uczestnicy wyprawy są pełni wiary, że wszystko się uda i wspólnie zdobędą biegun.

Wyprawa "Razem na Biegun" trwa już ponad tydzień. Rozpoczęła się 4 kwietnia. Jej uczestnicy, Marek Kamiński i Jaś Mela, chłopiec, który w wypadku stracił rękę i nogę, oraz Wojtek Moskal i Wojtek Ostrowski, wylecieli z Gdańska i przez Warszawę, a następnie Oslo dotarli na Spitsbergen.

Dziewięciodniowy pobyt w Longyearbyen na Spitsbergenie był konieczny, po to by uczestnicy wyprawy mogli się zaaklimatyzować, a Jaś mógł oswoić się z warunkami polarnymi. Przez pierwsze dni pogoda na Spitsbergenie była dobra. Niestety trzeciego dnia gwałtownie się załamała. Wiał bardzo silny wiatr, dochodzący do 100km/h, intensywnie padał śnieg, spadła widoczność.

"ostatecznie to Spitspergen i biegun. Nikt nie mówił, że znajdziemy się tu na plaży, będzie świeciło słońce i będziemy chodzić w T-shirtach" - mówił Marek Kamiński
Marek i Jasiu doskonale zdawali sobie sprawę, że lepiej, aby teraz było trudno, niż żeby zaskoczył ich Biegun.
„Im ciężej będzie tu, tym łatwiej będzie na biegunie” – dodawał Marek Kamiński

Niekorzystne warunki nie przeszkodziły wszystkim uczestnikom w codziennych treningach – składaniu i rozkładaniu sprzętu, spaniu w namiocie, pakowaniu ekwipunku, pożywienia, apteczki, nauki jazdy na skuterze śnieżnym.





©2004 Marek Kamiński Foundation